Wpisy
Hej! Witam was niestety po tak długiej ( z mojej winy ) przerwie. Zrozumcie mnie, sprawdziany, kartkówki, projekty... A i do tego niekończąca się lista książek do przeczytania, o których napiszę wam już niebawem. Ostatnio odkryłam chyba jeden z najlepszych blogów jakie kiedykolwiek widziałam. Jego tytuł brzmi: Happy Hunger Games! Co wy na to? To jego adres: www.johanna7.blog.onet.pl Na tej stronie, wielcy fani Igrzysk Śmierci znajdą nareszcie ukojenie. Dziewczyna opisuje igrzyska oczami Johanny Mason. I muszę przyznać, że ma całkiem nieprzeciętny styl pisania. Nie brakuje oczywiście nutki sarkazmu i ironii, bo jak wiemy taka właśnie była legendarna Johanna Mason z Siódmego Dystryktu. Blog jest, obiecuję wam, uzupełniany systematycznie. Świadczy to o nienagannym zapale do pracy blogerki oraz o jej uwielbieniu książki. Wpisy są długie i bardzo, bardzo ciekawe. Serdecznie zachęcam was do regularnego czytania i odwiedzania bloga. Jeszcze raz zapewniam was, że blog jest wspaniały, ciekawy i interesujący. Czasami pojawiają się błędy, ale to z winy platformy blogerskiej- onet-u. Mam nadzieję, że dzięki mojemu wpisowi praca blogerki nie pójdzie na marne, a mój wpis na coś się przyda.

Ostatnio znalazłam bardzo interesujący konkurs pt: "Świat dzieciństwa". Oczywiście spróbowałam, bo czemu nie. Po zgłoszonych do konkursu pracach, widzę potężny ich poziom. Więc wklejam wam dzisiaj moją pierwszą i na pewno nie ostatnią wersję. Mam nadzieję, że się spodoba. Troszkę podkoloryzowałam, ale chyba mój tekst nadal jest realny ( oby ). Nie wiem czy mam szanse wygrać, ale jeśli nawet nie to będzie to fajna pamiątka z dzieciństwa...
Świat dzieciństwa
Zacznijmy od tego, czym jest dzieciństwo. Dzieciństwo jest jak dorodna stokrotka, tylko czy ta stokrotka kiedykolwiek przekwita? Czy dokładnie w dniu i godzinie naszych urodzin kończy się okres, w którym jesteśmy dziećmi? Dzieciństwo trwa całe życie. Oczywiście, dorośli ludzie nie budują zamków z piasku, nie bawią się lalkami lub nie boją się pająków. Ale w duszy zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy wiecznymi dziećmi. Beztroskie dzieciństwo jest jednym z najlepszych prezentów jakie możemy otrzymać. Dlatego powinniśmy, a nawet musimy, ten podarunek przyjąć i jak najlepiej wykorzystać. Książka Éric’a-Emmanuel’a Schmitt’a pod tytułem „Oskar i pani Róża” pokazuje, że nie wszyscy mogą taki prezent otrzymać. To niesamowicie mądra i poruszająca lektura, którą powinien przeczytać każdy. Oskar, samotny, chory na białaczkę chłopiec udowadnia nam, że nawet w tak ciężkiej sytuacji życiowej należy „Codziennie patrzeć na świat, tak jakbyśmy oglądali go po raz pierwszy”. Magia dzieciństwa to tak szerokie i nadal niezrozumiałe pojęcie, ale postaram się je wytłumaczyć. Przede wszystkim, posłuchajcie dorośli- bierzcie przykład z dzieci, dla nich wszystko jest takie proste! Wy?! Wszystko komplikujecie, bo po co robicie sobie tabelki „ za i przeciw”?! Po co codziennie rozważacie nawet najprostszą decyzję?! Ja w dzieciństwie, tak jak wszystkie dzieci, decydowałam za pomocą wylicza
Entliczek, pentliczek
Czerwony stoliczek
Na kogo wypadnie
Na tego bęc
Szczerze mówiąc nie zastanawiałam się ani chwili: „Na kogo wypadło na tego bęc”. Wyliczanki ułatwiają życie dzieciom i odrobinkę komplikują dorosłym. Jako mała dziewczynka przeżyłam wiele rozczarowań ale i zadowoleń. Pamiętam wszystko tak dokładnie. Zawsze gdy jakakolwiek zabawka nie przypadała mi do gustu, rzucałam nią o ziemię, wybiegałam i trzaskałam drzwiami jak to na rozkapryszoną sześciolatką przystało ;D.To tradycyjny scenariusz moich młodocianych rozczarowań, a uwierzcie mi, sporo ich było. Wiele razy używałam „czarów”. Niejednokrotnie przebierałam się za dobrą wróżkę, chodziłam po domu jak w skowronkach i po prostu czarowałam. Dla was? Pewnie by nie istniały, ale według mnie wciąż były przy mnie. To jest właśnie magia dziecięcej wyobraźni „Stworzyłam” latające krzesło, drzewo z waty cukrowej oraz niewidzialną przyjaciółką. O właśnie, a jak było z tymi przyjaźniami. Pamiętam ten dzień doskonale. Babcia z dziadziem codziennie odwozili mnie do przedszkola. Lecz niestety nie mogli pozbyć się mnie na długo, ponieważ nienawidziłam „przedszkolnych”, popołudniowych zup. Pewnego dnia poznałam Kasię- poczęstowała mnie cukierkiem. Tak zaczęła się nasza przyjaźń. Bawiłyśmy się razem w „dobre wróżki”, siedziałyśmy koło siebie w porze obiadowej i to ona namówiła mnie bym została na… zupę. Oczywiście zgodziłam się, a gdy dziadkowie przyjechali najzwyczajniej w świecie ich tak jakby „wygoniłam”. A propos zabaw, jednej z nich nie zapomnę do końca życia. Gdy już udało mi się namówić siostrę na wspólne budowanie zamku z piasku, zaopatrzyłyśmy się w łopatki i poszłyśmy na podwórkową piaskownicę by stworzyć swoje dzieło. Nie chwaląc się nasza budowla była wprost idealna. Ale czy wyobrażacie sobie zamek bez króla?! Mam dość bujną wyobraźnię, ale nigdy nie wypuszczam jej w maliny mówiąc tak niedorzeczne rzeczy. Właścicielem dworu był nie kto inny jak mój żółwik, a właściwie figurka żółwika z „Kinder niespodzianki”. Jak już umieściłam go w jednym z ekskluzywnych korytarzy, zdobionych kamyczkami z podwórka, udałam się na zasłużone pierogi po ciężkiej pracy. Oczywiście wróciłam do piaskownicy by dokonać publicznej koronacji żółwika na króla dworu. Wtem zauważyłam, że go tam nie ma! Dostałam tak okropnej histerii, że zaczęłam krzyczeć, piszczeć i płakać. Wszyscy domownicy zapewne mieli mnie serdecznie dość. Potem, wszystko naraz. Gdy wciągnięta w otchłań rozpaczy, wróciłam do domu, powiesiłam bluzę na wieszaku. Usłyszałam dziwny dźwięk. Z jej kieszeni wypadł żółwik! Mojego szczęścia nie da się chyba opisać słowami. Takiego świat jeszcze nie widział. Na koniec moje dziecięce marzenia. Nie ukrywam, że to bardzo skomplikowana sprawa. Tak naprawdę zmieniały się one z minuty na minutę, a czasem nawet z sekundy na sekundę. Raz chciałam być modelką, raz dostać wielkiego czerwonego psa z bajki, a raz chciałam rower. Lista jest chyba dłuższa niż równik. Dziecięce marzenia są tak niemożliwe, że aż czasem wydają się możliwe. Każde dziecko marzy. To jedne z najprzyjemniejszych chwil w życiu. Moje dzieciństwo- było najlepsze pod słońcem. Wiem, że nawet jeśli przywołam tamte chwile, nie będę w stanie znowu stać się ich częścią. Stanę się jedynie ich obserwatorem. Ale mi to wystarczy. Cieszę się, że mogłam te chwilę zapamiętać. Wiecie, mogę do nich powracać… Jak? Myślami nadal będę z nimi. Wewnątrz już na zawsze taka pozostanę...
Joanna Krawczyk

Moi drodzy, kochani czytelnicy! Mam nadzieję, że tak jak ja zakochaliście się w "Igrzyskach Śmierci" Suzanne Collins. Dla szczególnych fanatyków mam pewną niespodziankę. Zapewne, na co dzień myślicie jak upodobnić się do Katniss, jak dowiedzieć się więcej? Czy istnieje coś, co codziennie przypominałoby mi o tej najlepszej na świecie książce?! A więc po pierwsze mam dla was rozwiązanie jednej z zagadek. Dziewczętom, proponuję zaopatrzenie się w orginalną broszkę z... kosogłosem! Pewnie właśnie mocno trzymacie się krzesła, bo boicie się, że z niego spadniecie. Na urodziny zażyczyłam sobie tę właśnie broszkę, ponieważ teraz nie jestem w stanie wymyślić choć jednego prezentu, który zadowoliłby mnie bardziej. Myślicie: "Do rzeczy, gdzie kupić?!" Już wam mówię, a raczej piszę: http://www.ebay.pl/itm/FIGURE-The-Hunger-Games-Movie-Movie-Prop-Replica-Mockingjay-Pin-NECA-/320893638822?pt=UK_ToysGames_ActionFigures_ActionFigures_JN&hash=item4ab6c058a6
Mam dla was również kilka pięknych cytatów pochodzących z igrzysk:
„Chwytam jego rękę i ściskam ją mocno, przygotowując się na spotkanie z kamerami. Boję się chwili, w której będę musiała ją puścić..."
„...publiczność okazuje największe nieposłuszeństwo, na jakie jest w stanie się zdobyć. Milczy. W ten sposób mówimy, że nie ma zgody. Nie ma aprobaty. Wszystko jest nie tak.”
"Wiem, że nie mówią nam wszystkiego, nie informują nas, co się naprawdę wydarzyło podczas powstania. Rzadko jednak zaprzątam sobie tym głowę. Co za różnica, jaka jest prawda, przecież dzięki niej nie zdobędę jedzenia."
"...gdybyśmy mogli wybierać między śmiercią głodową a kulą w łeb, kula zakończyłaby sprawę szybciej."
„-Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo oprócz siebie.”
„- Człowiek się dostosowuje i wydaje mu się, że jakoś sobie poradzi, bo przecież nie jest tak źle, aż tu nagle... - zawiesza głos z napięciem.”
„Pozbierać jest się dziesięć razy trudniej, niż rozsypać.”
„Nie mogę uwierzyć, że tak normalnie wyglądam na zewnątrz, choć w środku mam kompletne pobojowisko.”
„Niektóre drogi trzeba pokonywać samotnie.”
„Boję się umrzeć pod ziemią, co jest głupie, bo nawet jeśli zginę na powierzchni, to i tak zaraz pochowają mnie pod nią.”
„-Szykujecie się do nowej wojny? - pytam. -Och, nie teraz. Obecnie przechodzimy ten uroczy etap, kiedy to wszyscy są zgodni, że nie wolno już nigdy dopuścić do tego, żeby powtórzyły się dawne okropności. Ogół jednak dość szybko zaczyna różnić się opiniami. Jesteśmy głupimi, kapryśnymi istotami o marnej pamięci i wielkim talencie do samozniszczenia. Ale kto wie? Może to właśnie to.”
„(...)Chwyta Gale'a , pogrążonego w rozmowie, i obraca go ku nam - przystojniak z niego,co? -Nie spodziewaj się, że będziemy pod wrażeniem. Przed chwilą widzieliśmy Finnicka Odaira w samych majtkach.”
„Nagle przychodzi mi do głowy straszna myśl. A jeśli oni nie zamierzają mnie zabić?”
"Nawet za sto lat nie będziesz na niego zasługiwała."
"Co rano budzę się z koszmarów, ale na jawie nie znajduję ulgi."
„Więc kiedy szepce: - Kochasz mnie. Prawda czy fałsz? Odpowiadam: - Prawda.
Mój ulubiony to oczywiście ostatni! Mam dla was również kilka blogów na których będziecie mogli poczytać wyłącznie o igrzyskach:
http://igrzyskasmierci.blogspot.com/
http://www.thehungergames-poland.blogspot.com/
http://www.mediarodzina.com.pl/igrzyska/
I jako ostatnią przedstawię wam... mapę państwa Panem!

O mały włos bym zaspała. Oczywiście w znaczeniu metaforycznym. Totalnie zapomniałam, że dziś Światowy Dzień Książki. I co by było gdybym przepuściła taką okazję?! Całe szczęście, gdy wchodziłam na fecabook'u na konto wielbicieli Igrzysk Śmierci ( mojej ulubionej książki ) coś znienacka mi przypomniało. A więc w ten dzień pragnę wypełnić jedną bardzo ważną misję- zachęcić wam do czytania, i przypomnieć, że książki istnieją. Nie chcę by mój wpis był jak kolejny wykład o tym, że komputer jest nic nie warty i, że dzieci spędzają jedynie przed nim czas. Czy to prawda? Według mnie zdecydowanie nie! Nie chcę się chwalić, ale chyba ja jestem jednak tego przykładem. Szczerze. Nie wyobrażam sobie życia bez książek. Owszem, czytnik książek jest o wiele bardziej ekonomiczny, ale przynajmniej według mnie nic nie zastąpi tych świeżych, pachnących nowością książek! Co z tego, że mogę sobie palcem przewijać strony, i mieć 100 książek, ważących zaledwie 1 kilogram, jeśli to nie to samo. Owszem, nie chcę tak bardzo krytykować nowości techniki, bo liczy się to, że w ogóle czytacie. Czytaniem, niestety, nie nazwiemy, przelatywania ulotek i ulicznych bilbordów. Dlaczego warto czytać? Po pierwsze rozszerzamy swoje słownictwo. Nigdzie nie nauczymy się lepiej ortografii niż przez czytanie książek. Regułki są równie ważne, ale czy pisząc zastanawiamy się czy jest to rzeczownik zakończony na "ea", więc w dopełniaczu liczby pojedynczej, w zależności od wymowy, będzie miał taką a nie inną formę? Nie wiem jak wy, ale ja nie za bardzo praktykuję zasady ortografii. Ponieważ, wiele osób ma tak zwaną pamięć wzrokową, zapamiętuje coś przez patrzenia, a inaczej mówiąc ( raczej pisząc ) czytanie. Masz problemy z ortografią, dyktanda to twoja szkolna zmora? Weź do ręki książkę, nie pożałujesz. Czytając możemy udać się w niezapomnianą podróż do innego świata. Zakazanej miłości, wiecznej niepewności lub niezliczonych przygód. Książki, to tak niesamowite stworzenie boskie, aż nie mogę tego pojąć. Kocham czytać, mam nadzieję, że wy też. Jeśli nie naprawdę nie pożałujecie. Trzeba jedynie wejść w taki "trans czytania". Z okazji Światowego Dnia Książki, życzę wam byście nigdy nie stracili chęci do czytania. A jeśli jeszcze jej nie nabyliście koniecznie musicie, na nowo zakochać się w literaturze. Mam do was małą, maleńką prośbę. Aby świat stał się lepszy, wypełnijcie moje zadanie. Codziennie, bez wyjątku.
Codziennie, ale to absolutnie codziennie. Pamiętajcie, bez wyjątku czytajcie. Ale co? Wszystko co tylko chcecie. Na przykład jedną stronę dziennie. Stopniowo przechodźcie na dwie strony i tak dalej. Takie małe postanowienie, generalnie nic nie znaczy. A tak dużo zmienia... Mam nadzieję, że będziecie sumienni i wytrwali. Najlepsze życzenia- Asia!

Książką, przez którą
Nie przesypiamy wiele nocy
Nie jesteśmy w stanie
Nic mówić, robić, pić i jeść
Jest nasze życie...
Primrose
„Twój świat” jest szary, ponury
Spójrz na niego z innego okna
Nie tego w salonie…
Primrose
Miłość od pierwszego wejrzenia,
To jak zerwanie niedojrzałego owocu
Zbyt pochopne, i często niestety nietrwałe
Primrose
Stokrotka,
kryje w sobie więcej
piękna niż niejeden narcyz.
Primrose
Twój książe z bajki
Nie przyjedzie na białym koniu,
Lecz zjawi się zupełnie niespodziewanie,
W podartym ubraniu,
Wcale nie ofiaruje ci fortuny,
Podaruje ci ostatni bochenek czerstwego chleba.
Primrose
Ostatnią zapałkę,
Ze troską,
Podaruje ci ktoś,
kto naprawdę Cię kocha
By rozpalić twoje gasnące ognisko.
Primrose

Mam nadzieję, że nie jesteście tradycjonalistami i nie obrażacie się na mnie za moje ciągłe zmiany. Nowości. Jeśli tak, to nie zniechęcajcie się. Musicie się na to uodpornić, bo jeszcze wiele zman spotkacie w życiu, oraz na moim blogu. Umieszczam tu moje zadanie domowe, ale nie bójcie się nie jest to działanie 2+2=? ani nic związanego z matematyką. Tym razem polski! Jestem bardzo wdzięczna mojej pani od polskiego, bo nigdy wcześniej nie słyszałam o haiku ani o okruchu poezji. Wiem, że to troszkę nie fair, bo nie powinnam dawać tu swoich zadań domowych. Jeszcze ktoś je podglądnie! Więc, na razie dam okruszek poezji, który mam wymyślić na jutro. A niestety aż pod koniec kwietnia, umieszczę tu swoje wszystkie inne haiku i okruchy. W sumie od godziny 11. do 13 zdążyłam wymyślić już 6, więc nie jest źle. Ale by zrozumieć mojego dzisiejszego okrucha o miłości, będziecie musieli się nieźle potrudzić. Powodzenie, ze mną nie ma tak łatwo :) ! Tylko błagam was nie wygadajcie się, ale mój pseudonim artystyczny, który jest mi potrzebny do pisania okruchów to Primrose, lub pani Tulipan. Jeszcze się nie zdecydowałam. Proszę o dyskrecje!
Bezdomne serca,
przebite samotności strzałą.
Niecierpliwie czekają,
na odpowiedni lokal
do wynajęcia.
Primrose

Dziś dość nietypowy wpis, ponieważ zamieszczę tu swoje nowe, wiosenne zdjęcia. Nigdy jeszcze tego nie było, więc czemu nie. Natchnienie samo do mnie przyszło, i skorzystałam z okazji. W rolach głównych wystąpili
Kot Sebastian pseudonim artystyczny: Seba, Bubu
Jego wielmożny przyjaciel Filip pseudonim: Lilip, Hipis
Moja kochana Dianka- pies
Pan ptak
Pani jabłonka
Cztery bliźniacze drzewka
Wiosenny zawilec
Żółty pierwiosnek
Oraz pan pąk
Za obiektywem stanęła Joanna Krawczyk (ja...)



















Czy matematyka może być pasją?! Ja nie widzę żadnych przeciwstawień. Nie bez powodu matematyka ( w szkole potocznie nazywana matmą ) jest nazywana królową nauk. Jakby wyglądał świat bez liczenia, cyfr, równań i wielu ciekawych sposobów obliczania niektórych zagadnień. Wiele osób nienawidzi matmy i dla wielu jest to najgorszy przedmiot w szkole. Każdy ma prawo do swojego zdania, więc nic przeciwko temu nie mam. Ale przejdźmy do rzeczy. Matematyce możemy się w całości oddać, poświęcić i postawić ją na czele naszej piramidy ważności. Liczenie po nocach. Nie spanie lecz rozmyślanie nad jednym zadaniem. Kupowanie niezliczonych ilości książek matematycznych z zadaniami, biografiami, konkursami, łamigłówkami i sudoku- to właściwie tylko namiastka wszystkich uroków matematyki. Niestety nie skłamię i nie podniosę was na duchu zdaniem "Matematyka jako pasja jest prosta jak budowa cepa" nie chcę was okłamywać. Aby być naprawdę dobrym trzeba tego na 100% chcieć, a nie za czyjąś namową. Czy rozwiązanie jednego nawet najprostszego, lub najtrudniejszego zadania matematycznego może dać satysfakcję i powód do dumy?! Oczywiście, że tak. Nie ukrywam, że sama jestem zwolenniczką matematyki i kiedyś głowiłam się nad jednym zadaniem chyba ponad godzinę. Ale było warto. Wielbicielom tej dziedziny serdecznie polecam książki "Odlotowa matematyka" Henryk Pawłowski i Wojciech Tomalczyk oraz "Matematyka z wesołym kangurem". Życzę powodzenia w rozwiązywaniu zadań!
5 ludzi różnych narodowości zamieszkuje 5 domów w 5 różnych kolorach. Wszyscy palą papierosy 5 różnych marek i piją 5 różnych napojów. Hodują zwierzęta 5 różnych gatunków. Który z nich hoduje rybki?
Zakłada się, że domy ustawione są w jednej linii (1-2-3-4-5), a określenie "po lewej stronie" w punkcie 3. dotyczy lewej strony z perspektywy naprzeciw tych domów (tj. dom o numerze n jest bezpośrednio po lewej stronie domu n+1).

Święta, święta i już po świętach- niestety. I znów musimy powrócić do szarej codzienności, życia z dnia na dzień, wykonywania tych samych, już dawno znudzonych, czynności. Nie, tylko sobie żartuję tak źle nie będzie, a na pewno będzie lepiej jeśli, tak jak ja, wybierzecie się w podróż po literaturze. Pierwszym punktem naszej wyprawy będą "Igrzyska śmierci". Jeżeli zdecydujecie się na przeczytanie radzę zaopatrzyć się od razu w trzy części, ponieważ jak już skończycie książkę, przeczytacie ostatnie zdanie (szczególnie w drugim tomie) nie sposób zasnąć nie znająć dalszych losów Katniss Everdeen i Peety Mallark'a. Zapewne, właśnie jesteście na skraju załamania nerwowego, nie wiedząc o czym w ogóle opowiada książka. Tak. Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Na ziemiach Ameryki Północnej, powstało państwo totalitarne- Panem. Kapitol, coś na wzór dzisiejszej stolicy, opływa w luksusach. W dwunastu dystryktach, jakby województwach, ludzie umierają z głodu, żyją w ciągłej niepewności z świadomością, że mogą umrzeć. Warunki życia są naprawdę okropne, aż trudno je sobie wyobrazić. Główną bohaterką, a także narratorem książki, jest Katniss Everdeen. Mieszka w małym domu na Złożysku, z mamą i siostrą- Promrose, w skrócie Prim. Jej ojciec zginął na skutek wybuchu w kopalni, w której pracował. Po jego śmierci, mama Katniss i Prim przestaje się odzywać, jeść, pić. Katniss podejmuje decyzję- teraz to ona musi utrzymać rodzinę. Uczy się polować i wymyka się do zakazanego lasu by zdobyć pożywienie. Tam poznaje Gale'a, który staje się jej przyjacielem i towarzyszem podczas polowań. Kapitol, co roku organizuje Głodowe Igrzyska, kiedy losuje się jedną dziewczynę i chłopca, w wieku od dwunastu do osiemnastu lat, z każdego dystryktu. Trafiają na wymyśloną już wcześniej arenę, pełną wymyślnych pułapek i kataklizmów, i walczą na śmierć i życie. Przeżyje tylko jeden. W tegorocznych igrzyskach udział ma wziąć Prim, lecz oczywiście nie pozwala na to Katniss, zgłaszając się na trybuta. Ona i Peeta, muszę walczyć- zmienić wszystko. Lecz Peeta, chce umrzeć pozostając sobą. Nastolatkowie przyjmują taktykę- na arenie będą udawali parę- czy uda im się przeżyć? To książka-pułapka nie sposób się od niej oderwać! Radzę nie czytać wieczorem. Ostatnio "Igrzyska śmierci" doczekały się adaptacji filmowej. Jeśli jesteście ciekawi zobaczcie zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=TTvi9xco3Cw. Oraz polecam grę: http://www.mediarodzina.com.pl/igrzyska/podstrona.php?a=eliminacje

Joanna Krawczyk- Myśl
Już przybory, strój- wszystko gotowe,
choć jedna myśl wciąż zaprząta mi głowę.
Chcę się od niej jak najszybciej uwolnić,
w ona biegnie i nie chcę zwolnić.
Nagle, patrzy na mnie wielkimi oczyma,
i mocno za rękę mnie trzyma.
Jakby powiedzieć mi coś chciała,
ale zbytniej odwagi nie miała.
Wtem zatrzymuje, się słucha,
i szepcze mi do ucha.
„Czasem innych słuchać trzeba,
bo im i nam tego potrzeba.
Rady dobre ci nieustannie dają,
które w sercu twoim zostają”.
Wtem, łzy do oczy napływają,
i sobie przypominają.
Jak to niegrzeczny byłem,
jak brata biłem,
jak rodziców nie słuchałem,
i jak kolegom się przechwalałem.
I co tu teraz zrobić?
Trzeba to wynagrodzić!
Przeprosić rodziców, i się poprawić,
by im więcej przykrości nie prawić .
Bo oni się o mnie troszczą,
oni mnie zawsze w sercu noszą.
Martwią się nieustannie,
że mi się coś przykrego stanie.
Rodzice, od dziś kochać was będę bardziej,
już nie będę taki „twardziel”.
Co się innymi nie przejmuje,
co ciągle dostaje dwóje.
Dziś wkraczam w świat gimnazjalnej edukacji,
i wcale nie będę wyczekiwał wakacji.
Ciężka szykuje się nauka,
choć czasem kusić coś będzie koło ucha.
Ja postaram się jak tylko mogę ,
by zgonić z waszej twarzy trwogę.
Będę was zawsze kochać ,
a poza domem z tęsknoty szlochać!